Słaba silna wola?

with Brak komentarzy

Ręka w górę, kto nigdy nie próbował wdrożyć nowego nawyku!

Dobre nawyki są świetne – dzięki nim działamy na autopilocie, nie zastanawiamy się czy i co zrobić, tylko to po prostu ROBIMY.
Nawyki oszczędzają mnóstwo energii i dzięki nim możesz albo odpocząć albo przekierować aktywność mózgu w inne obszary.
A jednocześnie dzięki nim:

-chudniesz do rozmiaru XS
-na brzuchu rośnie Ci 6-pak
-doprowadzasz do perfekcji obcy język
-zawsze masz zadbane włosy i paznokcie.
…itd., itp. – na pewno tez coś dorzucisz do tej listy.

Czyż dobre nawyki to nie bajka?

Cóż, dla wielu z nas okazuje się, że to właśnie tylko bajka i ze wdrożenie nawyków w życie zderza się z brutalną rzeczywistością.
Po pierwszym motywacyjnym haju, po 3 dniach, tygodniu, miesiącu „odechciewa” nam się i wracamy do tych innych nawyków, które być może są neutralne, a może:
-hodują Ci „oponkę”?
-zmniejszają Twoją kondycję psychofizyczną?
-rozleniwiają  …
I co wtedy?

Wtedy włącza się wewnętrzny krytyk, który syczy:

JESTEM BEZNADZIEJNA!!!
NIGDY MI SIĘ NIE UDA TEGO ZMIENIĆ!!!
Widocznie MAM ZA MAŁO MOTYWACJI…
Po prostu MAM SŁABĄ WOLĘ!

Znasz te myśli?

Myślę, że znasz. Ostatnio moja klientka użyła w rozmowie ze mną tych dwóch ostatnich stwierdzeń. Była naprawdę zdołowana – i chyba trochę zdziwiona, kiedy powiedziałam jej, że problem nie leży w jej motywacji i “słabej” silnej woli, tylko w sposobie, w jaki próbuje wdrożyć swoje nawyki. Chciała chodzić dwa razy w tygodniu na siłownię – i szybko przestało jej się chcieć. Bo to było zbyt wymagające, zbyt ambitne, ciężko było upchnąć treningi w korpo-dzień i korpo-tydzień.

Namówiłam ją za to do wdrożenia mini-nawyków. Takich maleńkich działań, których prawie nie czujemy (nie doceniamy!), a które, stosowane regularnie, przekładają się zdrowsze, lepsze życie.

Przykład mini-nawyku?

Proszę bardzo:

niech to będzie 5-minutowa sekwencja jogi po przebudzeniu. Albo postawienie sobie butelki z wodą na biurku, aby pamiętać o nawadnianiu się. Albo zrobienie 10 przysiadów przed wzięciem prysznica. Albo nauka jednego nowego słówka dziennie.

Gwarantuję Ci, że starczy Ci na to silnej woli. A Twoja pewność siebie i zadowolenie wzrośnie, bo będziesz w stanie codziennie powtarzać swój pożyteczny nawyk. To jak z myciem zębów – nie zajmuje dużo czasu, nie angażuje Cię zanadto, a efekt w postaci pięknego uśmiechu – gwarantowany.

Zacznij od czegoś naprawdę drobnego i nie próbuj się przechytrzyć – nie wydłużaj/ nie utrudniaj/ nie dorzucaj sobie wymagań odnośnie nawyku. Po prostu trwaj z tym jednym – tak prościutkim, że aż wstyd go nie wykonać.

To wiesz co? Mam dla Ciebie mini-wyzwanie!

Umów się dziś ze sobą, że OD TERAZ wprowadzasz do swojego życia nawyk, który będzie megaprosty do wykonania i od którego nie będziesz miał/a jak się wykręcić, bo … będzie tak banalny i nieangażujący. Powtarzaj wybrane działanie CODZIENNIE. Celebruj każdy tydzień, miesiąc z tym nawykiem. A jak raz opuścisz swój nawyk? Trudno, wróć do niego najszybciej, jak się da!

To co? Do dzieła!