Odwaga zamiast heroizmu

with Brak komentarzy

Zainspirowała mnie wczoraj moja klientka, młoda kobieta na stanowisku lidera zespołu. Dajmy na to, że na imię ma Basia.

Basia uczy się krok po kroku bycia bardziej asertywnym managerem. Idzie jej świetnie. Broni swoich granic, a jednocześnie pozostaje ciepłą, serdeczną osobą, bo dla niej dobre relacje z zespołem są kluczową wartością.

A mnie wczoraj olśniło. Codzienne, stresujące wybory Basi  – rozmowa z roszczeniowym pracownikiem czy poproszenie o coś szefa, który wcześniej powiedział „NIE”, wymagają olbrzymich rezerw codziennej ODWAGI.

Zostawiam na boku ASERTYWNOŚĆ, bo ta cecha jest często rozumiana opacznie, jako agresja czy upór.

A CODZIENNĄ ODWAGĘ chyba rozumieją wszyscy.

Zobacz, jak mało doceniamy tę cechę. W naszej kulturze cenimy HEROIZM. Spektakularne działania, wielkie gesty, nasycenie emocjami. Pominę milczeniem obecną sytuację polityczną, gdzie heroizmu wręcz wymaga się od kobiet w dramatycznej sytuacji.

kobieta z bronią

To nie sztuka raz na jakiś czas wykazać się HEROIZMEM. Jedziemy wtedy na cudownym eliksirze, na soku z gumijagód,  magicznym napoju Asterixa. Ten stan powodowany jest przez wyrzut hormonów do krwi; adrenalina daje nam potężnego kopniaka. Ten stan szybko się też kończy.

Dużo trudniej jest wykazać się CODZIENNĄ ODWAGĄ, gdy ze stresu boli żołądek, mamy „gulę” w gardle, nogi są miękkie i brakuje słów. Gdy organizm nas sabotuje i zamiast wlewać nam w żyły cudowny eliksir, raczej krzyczy „uciekaj!”. Czyli, tłumacząc na korporzeczywistość – poddaj się. Zgódź się. Nie oponuj.

Znasz to? To każda sytuacja, gdy naruszane są Twoje granice. A osoba naruszająca jest dla Ciebie na tyle ważna (szef, współpracownik, Klient), że boisz się wyrazić swoją prawdziwą opinię.

Może to być wymuszanie pracy w nadgodzinach, obrażanie Cię, przerzucanie na Ciebie zadań, które nie należą do Ciebie. I milion innych rzeczy, o mniejszym i większym kalibrze, które może nie dotknęłyby mnie, ale boleśnie dotykają Ciebie.

Ucieczka, którą doradza organizm, jest zgubna. Owszem, unikniesz zagrożenia tu i teraz, ale te sytuacje ulegania kumulują się i w pewnym momencie odkrywasz, że, jak określiła to Kaśka Nosowska, trafiłeś do swojego Bambuko.

Ale drobne sytuacje CODZIENNEJ ODWAGI też się kumulują. Działają jak procent składany. Drobne akty odwagi tworzą efekt śnieżnej kuli i zauważasz, że już nie jest Ci potrzebny HEROIZM. Bo stałeś się osobą asertywną, która umie w sposób spokojny bronić swoich granic, nie naruszając granic innych ludzi.

Czy wiesz, jaka jest nagroda za codzienną odwagę?

To, że nie ulegasz, nie dajesz sobie wchodzić na głowę, nie dajesz sobie w kaszę dmuchać. Energetyczne wampiry, toksyczni znajomi i cała halloweenowa brygada nie będą się wysilać – pójdą szukać łatwiejszych ofiar. A może nie znajdą innych ofiar w Twoim otoczeniu – bo Twój przykład codziennej odwagi będzie tak duży, że zarazisz nią innych?

Ja nie namawiam Cię do heroizmu.

Namawiam Cię do praktykowania codziennej ODWAGI. Przećwicz, zacznij od małych spraw. Od drobnych okruszków. Zobacz, jakie poczucie mocy zyskujesz, gdy wykazujesz się małą, codzienną odwagą.

A jeśli potrzebujesz na początek ocenić swój poziom frustracji z sytuacji zawodowej, w której się teraz znajdujesz, zapraszam Cię do pobrania specjalnego quizu wraz z bezpłatnym ebookiem, gdzie znajdziesz mnóstwo podpowiedzi i ćwiczeń.

Niech moc będzie z Tobą!

 

Zdjęcie autorstwa Victoria Borodinova z Pexels